RSS
niedziela, 26 września 2010
nie powiedziałbym, że jest ciekawiej

jednak nie umiem byc normalny, chocbym bardzo tego chciał. jednak nie znoszę stac w miejscu. nigdy nie czytałem bajki o szklanej górze, ale pewnie na miejscu księciunia rozjebałbym okna. po dwóch tygodniach księżniczka i tak okazałaby się zbyt silnie odbiegająca od ideau. potem wybudowałbym cierniową górę, żeby oszczędzic wysiłku innym idiotom oraz tematów do lirycznych wynurzeń innych frustratów, które zatruwają życie studentom wszelkich filologii. [zauważmy, z jaką odwagą - koniecznie męską i cywilną! - sam wpisałem się w tak zacne towarzystwo].

ale stop, bo ktoś mi kazał zacząc wywód inaczej. Zgodnie z życzeniem zatem:

Na końcu owego [bardzo pompatyczne słowo, którego nie lubimy] odcinka mego życia stwierdzam, że prócz kilku nowych koszul i złamanych obietnic nie dorobiłem się niczego. mam świeżutki dyplomik z napisem: bardzo dobry, który umożliwia mi użalanie się nad sobą i nadaje dramatyczny wydźwięk memu niespełnieniu. postaram się by kolejny papier był równie estetyczny [ o jego praktyczności nie śmiałbym nawet marzyc ]. mam w dupie muzea, małe misteczka i wielkich ludzi. mam sentymentalnego kaca średnio cztery dni w tygodniu. mam już dosc pierdolenia o niczym i udawania, że wszystko jest soł fascynujące. mam dośc czekania aż w końcu cię przelecę, jedynie po to, żeby móc racjonalnie oceniac przymioty twego ducha. mam dośc siedzenia prz kompie, bo dupa mnie boli. pójdę, prześpię się. jutro będę twardy, jutro będę miał więcej do powiedzenia.

21:20, dalekoodnoszy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 sierpnia 2010
cytaty mądrością narodów

"bardzo bym chciała żebyś stąd spierdoliła

myślę, że wtedy bym była szczęśliwa"

 

albo

 

"bardzo bym chciała żebyś mnie wypierdoliła

myślę, że wtedy bym była szczęśliwa"

 

mało poetyckie, ale jakże treściwe. dawno nie czytałem czegoś tak treściwego.

19:59, dalekoodnoszy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 lipca 2010
nadal jest nudno.

czekając na autobus rozważałem alternatywne koncepcje mojego istninia. kiedy doszedłem do rozmaitych wariantów koegzystencji, skurwiel przyjechał.

- nie będzie nas - pomyślałem twoimi słowami.

podszedłem do pierwszego kasownika przy kabinie kierowcy. wyjąłem portfel. otworzyłem przegrodę z kartami płatniczymi. zakaszlałem. ładna blondynka zatrzymała wzrok na karcie żabki. pomyślałem, że 'zawsze kurwa coś' i że powinienem pamiętać by chować ją głębiej. zamknąłem przegrodę. z niemałym przekonaniem przypomniałem sobie, że bilet mam w spodniach. skasowałem go. przed tym zakaszlałem ponownie, bardziej przeciągle niż poprzednio. kaszlem pozyskałem uwagę brunetki. usiadłem na siedzeniu dla inwalidów - siedzenia dla vipów bezlitosne mpk niestety nie przewidziało. biletów dla vipów również - stąd ta gra wstępna z portfelem. kiedyś robiłem podobnie z książkami, ale mi przeszło. wtedy jeszcze nie musiałem dodawać do tego efektów dźwiękowych. kiedyś niekaszlący byłem równie godny zainteresowania.

kiedyś, kiedyś, kiedyś... - 'kiedyś cię znajdę' - z odbiornika znajdującego się w wiadomym miejscu doszedł mnie średnio interesujący kobiecy głos. i znowu wysiadłem na niewłaściwym przystanku.

20:19, dalekoodnoszy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 lipca 2010
jest nudno.

miałem się nie denerwować, a znowu się wkurwiłem.

niepotrzebnie rozmawiałem z twoim kotem - wszystko wygadał.

że wstajesz o 8.30 i odbierasz meile. że jesz czerstwe bułki, bo nie lubisz wychodzić z domu. że kiedyś kochałaś, ale wolałabyś do tego nie wracać. że kiedy słyszysz mój głos burczysz pod nosem 'niech spierdala'.

nie gadasz do siebie na głos - masz kota. i nie czujesz się wcale samotna - masz kota. i generalnie czujesz się spełniona - masz pracę. i wcale nie nudzisz się w wolnym czasie - masz pracę. i w ogóle masz wysokie iq, a ja jestem gówniarz niedojrzały, choć mam wyższe.

musiałem mu przerwać przytłoczony nadmiarem informacji i zapytałem spokojnie, z niemałą elokwencją:

- dlaczego mam spierdalać?

- bo ją palisz - odpowiedział.

przez chwilę zastanawiałem się czy nie przyczepić mu puszek do ogona. wpisałbym się wówczas w konwencję psychopatycznego kochanka, która zwsze mi tak imponowała. potem przypomniałem sobie szybko, że obiecałem sobie w czwartek podczas mycia zębów, że 'nie będę bardziej sercem niż chujem'.

- idź niech cię pogłaszcze. jest niedziela - nikt nie powinien być sam. - burknąłem, odszedłem, kot zwiał. pomyślałem o piwie, napiłem się wódki.

(nie)koniec o.

11:30, dalekoodnoszy
Link Komentarze (1) »